Krwawy trening bike & run, czyli jeden z etapów Krwawej Pętli za nami

Chcesz osiągnąć coś całkowicie niecodziennego… ???
Dla 4 ambitnych Gości: Championa, Zabieganego Warszawiaka, Michała i Rumka było to pytanie retoryczne.

Od czego wszystko wzięło swój początek? Jakiś czas temu spotkaliśmy się w centrum Warszawy, aby ustalić plan bitwy. Bowiem bez określenia celu do zrealizowania i wyznaczenia dobrego planu ciężko pójść do przodu.

01

A potem… potem wszystko potoczyło się właściwym torem. Podeszliśmy do tematu profesjonalnie. Część z nas indywidualnie, a niektórzy w grupie, w czwartek szykowali swoje jednoślady, by w sobotę wczesnym rankiem wystartować.

02

Wreszcie nastał ten moment. W nocy z piątku na sobotę wyrwaliśmy się ze szponów snu, by zrealizować pierwszy wspólny trening w formule bike & run. Mimo wczesnej godziny humory nam dopisywały. Pierwsi rozpoczęli „dzień” już o 2:00. Trzeba było dotrzeć na miejsce zbiórki na warszawskim Grochowie na 4:00.

Jak powiedziała Mary Wollstonecraft: „Początek zaczyna się dziś”

03

W końcu uwielbiamy wychodzić z własnej strefy komfortu, by sprawdzić na co nas stać. Do czego jesteśmy zdolni? Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć? Na jak wiele nas stać? Po prostu działamy działamy.
Z Janowa wystartowaliśmy około 5:14. Dzięki Adamowi mogliśmy się tam dostać w mega komfortowych warunkach, za co serdeczne i wielkie DZIĘKI!!!

04

Pierwszy etap biegowy rozpoczął Zabiegany Warszawiak, następnie Michał, Rumek a całość zamykał Champion. I tak w pętli… do bólu… do końca… Każdy z nas odcinek biegowy pokonywał w okresie 15 minut.

05

Bardzo szybko, w naturalny sposób, podzieliliśmy się zadaniami do wykonania. Nawigacją zajął się Michał, wspierany przez Championa, który dodatkowo fotografował ciekawe miejsca. Zabiegany motywował siarczystymi komentarzami, czy też żartem, zaś Rumek dopilnowywał dokonujących się zmian w odniesieniu do etapów biegowych – etapów jazdy na rowerze. Wszystko miało bowiem przebiegać zgodnie z planem. Grunt to profesjonalne podejście do tematu.

06

Droga w nieznane trwa…

07

Nieprawdopodobnie urzekł nas krajobraz rzeki Mieni.

08Mienia

W tym miejscu nie mogło nas zabraknąć…

09

Cywilizacja gna do przodu w niesamowitym tempie. Kolejne połacie dziewiczych terenów pochłania człowiek. Czyżby wiele lat temu wytyczony czerwony szlak rowerowy odchodził w zapomnienie??? Czas pokaże…Nie mniej jednak takie odcinki nie były nam obce.

10

W obrębie Horowego Bagna  zboczyliśmy nieco ze szlaku. Na całe szczęście na niedługo. Michał czuwał.

11

Pojawiały się nieliczne fragmenty, kiedy przemieszczaliśmy się asfaltem.

12

Żywienie przede wszystkim w trakcie jazdy na rowerze.

13

Tradycyjnie Championowi towarzyszy poczucie mocy.

14.png

Przez większość trasy otaczała nas natura.

15

W pierwotnej wersji w Nieporęcie mieliśmy skończyć trening. Do tego miejsca przemieszczaliśmy się czerwonym szlakiem Krwawej Pętli. W związku z tym, że było nam mało, postanowiliśmy wrócić do miejsca, gdzie został samochód w niezmienionej formie treningowej.

16

Założenie było takie, aby utrzymać średnie tempo na poziomie 5min/km. A co z tego wyszło…???

17

Była dzika natura!!! Jelenie, wiewiórki, ogrom ptactwa
Było bagno!!!
Było piaszczyście!!!
Było ostro!!!
Były fruwające błotniki!!!
Było satysfakcjonująco!!!
Były absurdy polskiej rzeczywistości!!!
Było nielegalne przekraczanie drogi!!!
A przede wszystkim było mnóstwo pozytywnej energii i wspaniałych endorfin!!!
Było total brutto: 08:47:56 i dystans 100,53 km w formule run and bike

18

Dziś poznaliśmy jedynie przedsmak tego, czym jest termin „Krwawa pętla” i jaki niesie ze sobą przekaz. Tematów do przemyślenia dużo. Już dziś wiemy, że do dogrania będą zmiany z etapu jazdy rowerem na etap biegowy – na tym etapie z racji niskiej temperatury i kombinowania z odzieżą wierzchnią traciliśmy sporo cennych minut. Na głębszą analizę przyjdzie jednak pora, jak opadną nieco emocje. Dziś musimy się skupić na szybkiej, wręcz turbo szybkiej, regeneracji, bo już jutro czeka nas kolejny etap crossingu we Wieliszewie – wiosenny etap (szczegóły tutaj). W końcu nie odpuszczamy!!! Życie jest jedno i nie ma czasu na realizowanie kroków w tył.

W drugiej połowie kwietnia czeka nas kolejne starcie na innym etapie trasy Krwawej Pętli. Zatem DZIAŁAMY DZIAŁAMY!!! W końcu staniemy wkrótce do walki z kompletnym dystansem Krwawej Pętli, czyli trasą turystyczną okalającą Warszawę o łącznym dystansie około 250 kilometrów. Większość trasy stanowi szlak czerwony, dodatkowo w Kampinoskim Parku Narodowym całą pętlę łączą trzy szlaki – niebieski, żółty i zielony. Teren jest bardzo zróżnicowany, od głównych asfaltów po piaszczyste wydmy, na których jazda rowerem często okazuje się niemożliwa. W zależności od warunków pogodowych na trasie można spotkać albo bardzo dużo piasku, albo bardzo dużo wody.

Reklamy

2 myśli w temacie “Krwawy trening bike & run, czyli jeden z etapów Krwawej Pętli za nami”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s